Back to top
Publikacja: 09.06.2024
Z DZIEJÓW WĘGIERSKIEJ FLOTY MORSKIEJ
Historia

Zanurzeni w teraźniejszość, raczej nie kojarzymy Węgrów z morską flotą wojenną, a dopiero, gdy słyszymy, że regent Miklós Horthy de Nagybánya był kontradmirałem, zaczynamy interesować się tym zagadnieniem z różnym skutkiem. Pójdźmy zatem tym tropem, by choć nieco usystematyzować wielowiekowe doświadczenie.

Herb Cesarsko-Królewskiej Floty Wojennej (Wikimedia Commons)

NADMORSKIE WĘGRY

Wśród krajów Korony Świętego Stefana od wieków były i te, leżące nad Morzem Adriatyckim i nad Morzem Czarnym. Wiemy nawet, że w XIII wieku, podczas mongolskiego najazdu na Królestwo Węgier, władca wraz z rodziną szukał schronienia na adriatyckich wyspach. Prawdą jest oczywiście, że Madziarzy nie byli nigdy ludem morskim. To wynikało tak z położenia jak i dziejów. W wojnach przeciw Imperium Osmańskiemu królowie węgierscy mogli korzystać z sojuszniczych flot Wenecji i Genui, Papiestwa i Bizancjum, choć nie zawsze wychodzili na tym dobrze, bo np. w 1444 roku Bizancjum usprawiedliwiło się, że nie pomoże. Wenecja i Papiestwo nie obstawiły skutecznie cieśnin Bosfor i Dardanele, a Genua za sporą kwotę nawet przeprawiła armię osmańską do Europy, a ta, nie nękana, dokonała desantu i zadała klęskę połączonym armiom Polski i Węgier pod Warną.

Utrata państwowości z oczywistych względów uniemożliwiła wywieszanie węgierskiej bandery na statkach i okrętach.

ODRODZENIE PAŃSTWOWE I WSPÓLNA POLITYKA ZAGRANICZNA

Dopiero rok 1867 przyniósł możliwości stworzenia węgierskiej floty. Była ona jednak odzwierciedleniem umowy politycznej o monarchii dualistycznej. Nie była w pełni suwerenna i samodzielna, a decyzje zapadające w Wiedniu, uwzględniały wspólne dla Austrii i Węgier plany wojenne. Odzwierciedlała to najlepiej nazwa: Cesarsko-Królewska Flota Wojenna (niem. Kaiserliche und Königliche Kriegsmarine, węg. Császári és Királyi Haditengerészet). Była kontynuatorką Austriackiej Floty Wojennej, powstałej w 1786 roku, a dowodzonej w początkach lat 60-tych XIX wieku przez nieszczęsnego arcyksięcia Maksymiliana, który w ramach tzw. meksykańskiej awantury udał się tam z poparciem Napoleona III, by tam zostać cesarzem, a przypłacił to życiem. Wspólną flotę wojenną zorganizował admirał Wilhelm von Tegetthoff, który przekonał otoczenie Franciszka Józefa I (węg. Ferenc József) do swojej tezy, że flota wojenna tak jak armia ma odzwierciedlać potęgę państwa, a wyrzekając się jej, de facto oddaje się wybrzeża. Admirał cieszył się wielkim autorytetem, a na jego cześć nazwano całą serię nowoczesnych pancerników. 

Owszem, niektóre okręty wojenne miały nazwy węgierskie dla docenienia partnerstwa, ale i one operowały zgodnie z odgórnymi planami i w nich się mieściły pod każdym względem. Węgrzy ze wszystkich sił bronili się przed powstaniem jeszcze jednego wspólnego ministerstwa, ale ponieśli porażkę, a flota była pod dowództwem admirała, mianowanego przez cesarza. W wielonarodowej monarchii Habsburgów obsada osobowa nie była jednolita narodowo, a nawet starano się integrować poddanych we wspólnym działaniu na rzecz jej długotrwałości. Od kapitanów wręcz wymagano znajomości czterech języków, a nawet wśród załóg wytworzy się charakterystyczny podział na typowe dla narodów funkcje. Niemieckojęzyczni obsługiwali zwykle maszynownie, węgierskojęzyczni byli specjalistami od artylerii, a obsługa kotłowni oraz szeregu innych funkcji należała do innych poddanych habsburskich (jak np. Włochów czy Chorwatów).

Wiedeń postrzegał Włochy jako potencjalnego przeciwnika na morzu i dostosowywał liczbę, uzbrojenie i metody głównie do tegoż przeciwnika. Za główny teatr potencjalnych działań wojennych uznawano Adriatyk, choć cesarsko-królewskie okręty przedsiębrały też śmiałe ekspedycje do Azji (przeciw powstaniu bokserów) oraz Ameryki (pomoc Maksymilianowi przeciw powstaniu poddanych) a nawet Arktyki (gdzie odkryto Ziemię Franciszka Józefa).

NAZEWNICTWO, DOMENY I AKCENTY WĘGIERSKIE

Zacznijmy od uwagi technicznej. Przed nazwą własną okrętów austro-węgierskich mamy skrót SMS, który oznacza Seiner Majestät Schaff, co najlepiej przetłumaczyć na język polski jako Okręt Jego Wysokości.

Dumą Węgrów był pancernik SMS „Szent István” (nazwany na cześć pierwszego króla Madziarów), należący do generacji tzw. drednotów (nazwa od brytyjskiego HMS „Dreadnought”, zwodowanego w 1906 roku), a dokładniej typu Tegetthoff (na cześć austriackiego admirała). Zbudowany w stoczni Fiume (Chorwacja) w latach 1912-14, został zwodowany 17 stycznia, a włączony do floty 17 listopada 1915 roku. Miał 152 metry długości i 28 szerokości, a jego zanurzenie wynosiło blisko 9 metrów. Miał wyporność 20 tys. ton i ponad tysiąc ludzi załogi. Jego najgroźniejszą bronią było dwanaście dział o kalibrze 305 milimetrów w wieżach trójdziałowych (zainstalowanych nad pokładem i podnoszących znacznie punkt ciężkości), ale także cztery wyrzutnie torped o średnicy 533 milimetrów. Do tego dosłownie najeżony był dziesiątkami innych dział. Posiadał też reflektory. Jednak w przeciwieństwie do innych pancerników nie posiadał sieci antytorpedowych, co miało mu szczególnie zaszkodzić. Gdy bowiem w czerwcu 1918 roku opuścił port w Puli, by wziąć udział w akcji przerwania Cieśniny Otranto, został namierzony i trafiony 10 czerwca dwiema torpedami z włoskiego kutra torpedowego, przy użyciu tzw. wyrzutni Drzewieckiego, czyli polskiego konstruktora, który na wystawie w Wiedniu w 1872 roku dał się poznać jako geniusz wynalazczości. Zatonięcie „Szent István” zostało dość dobrze zarejestrowane kamerą, a wyświetlanie tego filmu służyło przez kilka lat zabieraniu datków na potrzeby „Czerwonego Krzyża” tak jak widokówki, upamiętniające tragedię. Zdecydowana większość załogi uratowała się (utonęło mniej niż 10 procent), bo wszyscy umieli pływać. Na 89, którzy ponieśli śmierć (wielu, przywalonych obracającym się dnem do góry okrętem) było 41 Węgrów.

Rzut z lewej burty i plan pokładu pancernika typu Habsburg – Wikimedia Commons

Wśród tzw. „przeddrednotów”, czyli pancerników sprzed 1906 roku uwagę zwraca SMS „Árpád” (nazwisko słynnej dynastii rządzącej Madziarami w początkach państwowości), zwodowany 11 września 1901 roku. Miał 115 metrów długości i 20 szerokości oraz siedem i pół zanurzenia. Miał wyporność 8364 ton i 638 członków załogi (wśród nich znany polski późniejszy kontradmirał Jerzy Zwierkowski). Wziął udział w ostrzale (zwanego bombardowaniem) włoskiego miasta i portu wojennego Ankona 23-24 maja 1915 roku. Potężna flota austro-węgierska wypłynęła z portu wojennego Pula natychmiast po wypowiedzeniu wojny przez Włochy i dokonała zniszczeń włoskiego wybrzeża. Zginęło 63 Włochów. Wkrótce po akcji ankońskiej został, ze względu na skąpe zapasy węgla, został przydzielony do obrony wybrzeża chorwackiego i nie powierzano mu dłuższych rejsów. Wkrótce po I wojnie światowej został zezłomowany.

Do „przeddrednotów” należał też zwodowany w 1910 roku SMS „Zrinyi”. Wówczas co prawda znane już były „drednoty”, ale ze względu na udany egzemplarz SMS „Radetzky” powielono go i tak powstał okręt wojenny, noszący nazwisko zasłużonej dla Węgrów rodziny, spiskującej przeciw Habsburgom dwieście lat wcześniej. Nazwania okrętu było zatem wymowne. Miał długość 139 metrów, szerokość 24,6 i zanurzenie 8 metrów, maksymalną wyporność 16 tys. ton i 890 ludzi załogi. Osiągał szybkość 20 węzłów, czyli ok. 38 km/h. Wziął udział w operacji bombardowania Ankony, zgrabnymi manewrami uniknął bomb z włoskiego sterowca, a następnie stacjonował głównie w porcie wojennym w Puli. Porażka Austro-Węgier oznaczała wydanie floty zwycięzcom. SMS „Zrinyi” został przekazany Amerykanom, a ci oddali go Włochom, którzy oddali okręt na złom.

 

Austro-węgierski pancernik ochrony wybrzeża „Budapeszt” został zwodowany w 1895 roku. Miał sto metrów długości, 17 szerokości i sześć i pół metra zanurzenia. Obsługiwała go 423-osobowa załoga i posiadał wyporność 5878 ton. Wraz z bliźniaczym „Wien” zaliczany był do typu „Monarch”. Po wybuchu I wojny światowej został wysłany do Zatoki Kotorskiej, by zwalczać siły czarnogórskie. Ataki lotnictwa włoskiego przekonały dowództwo do zamontowania na okręcie dział przeciwlotniczych. Następnie operował w pobliżu Puli i Triestu. Uszkodzony, służył jako koszary niemieckich załogantów okrętów podwodnych. Po wojnie oddany Wielkiej Brytanii i w 1921 roku zezłomowany.

Nazwę węgierską posiadał lekki krążownik SMS „Szigetvár”, zwodowany w 1900 roku. Nazwa upamiętniała bohaterską obronę miasta przed wojskami osmańskimi w 1566 roku, gdy dowódca Miklós Zrinyi rzucił się w desperacji do ataku na oblegających, by przerwać oblężenie. Miał 97 metrów długości, niespełna 12 szerokości i nieco ponad cztery zanurzenia, 2562 tony wyporności i 308 ludzi załogi. Był stosunkowo szybki, bo w najlepszych warunkach osiągał 40 km/godz., a najsilniejszym jego uzbrojeniem było osiem armat kalibru 120 mm i dwie wyrzutnie torped kalibru 400 mm. Walczył w Zatoce Kotorskiej. Przekazany po wojnie Wielkiej Brytanii poszedł na złom.

W 1905 roku zwodowany został niszczyciel SMS „Huszár” (czyli huzar) o długości 69 i szerokości sześciu i pół, zanurzeniu niespełna dwóch metrów. Miał 414 ton wyporności i do 70 ludzi załogi. Osiągał szybkość ponad 50 km/godz., a uzbrojony był w osiem małokalibrowych armat i dwie wyrzutnie torped 450 mm. Ponieważ zatonął w 1908 roku, w jego miejsce wprowadzono SMS „Huszár II” o podobnych parametrach. Ten pełnił służbę do końca wojny. Dwa nieco większe niszczyciele SMS „Uszok” (nazwa od wsi z przejściem granicznym w Karpatach) i SMS „Balaton” przeżyły wojnę i zostały zniszczone przez Włochów, którym przypadły w łupie. Poza tymi Węgrzy szczycili się jeszcze kilkoma mniejszymi jednostkami o nazwach, związanych z ich historią i geografią.

PERSONALNY A OSTATNI AKORD

Dowódcami floty austro-węgierskiej byli od początku do 1918 roku tylko Austriacy, a w lutym ostatniego roku wojny stanowisko objął Węgier z krwi kości Miklós Horthy. Studiował na Akademii Morskiej w Fiume (dziś chorwacka Rijeka), a potem, będąc równocześnie był adiutantem cesarza i króla Franciszka Józefa I, doskonalił teorię i praktykę oficera floty wojennej. Wiele podróżował, a 20 stycznia 1914 roku uzyskał stopień kapitana okrętu liniowego. Dowodził kolejno najbardziej prestiżowymi okrętami jak SMS „Habsburg”, SMS „Nowara” i SMS „Prinz Eugen”. 15 maja 1917 roku stoczył zwycięską bitwę w cieśninie Otranto przeciw włoskim, francuskim i angielskim siłom. Komandor Horthy został ranny, a dowództwo zespołu przejął po nim kpt. Stanisław Marceli Witkowski, który kontynuował zyskiwanie przewagi. Jak na dużą bitwę, w której zatopiono kilkanaście jednostek, śmierć poniosło stosunkowo niewielu marynarzy (około stu łącznie), a najważniejsze dla państw centralnych było przełamanie blokady. Przez kilka kolejnych miesięcy okręty austro-węgierskie, a szczególnie niemieckie okręty podwodne mogły dość swobodnie kursować między Adriatykiem a Morzem Śródziemnym. W marcu 1918 roku został głównodowodzącym wspólną flotą austro-węgierską i sprawował te funkcję do końca wojny jako wiceadmirał.

Po pierwszej wojnie światowej zarówno Austria jak i Węgry zostały pozbawione dostępu do morza, posiadały jednak ważne jednostki, służące na Dunaju, ale to już inna historia.

Piotr Boroń

Źródło zdjęć: Wikipedia, Fortepan